 |
Nowości
Dom Bukowy
Mieszkańcy
Dłutem wyryte
Gędźby
Stara szuflada
Pieśni
Na szlaku
Kronika
Śpiewogranie
Pokój Wojtka
Bukowe liście
Przy ognisku
Młoda Bukowina
Gitarowy kącik
Strych
Kontakty
Szlaki
|
 |
Mój pierwszy raz..
 |
 |
Zaczęło, się to w harcerstwie jak to wszystko się zaczyna. Nie pamiętam, który to był
rok kiedy poznałem "Piosenkę wiosenną" chyba znałem ją od urodzenia, ale jako 10-letni
chłopiec w 1989 roku pojechałem na obóz w Bieszczady i przez przypadek znalazłem się na
Jarmarku Harcerskim i Przeglądzie Piosenki w Wołosatem na "Wołosatkach" pamiętam tyle,
że mi się podobalo, harcerze dzielili to grochówą to plackami ziemniaczanymi i innymi
smakołykami.
Postanowiłem wracać tu co roku i wracam co prawda opuściłem kilka festiwali "Wołosate"
ale tam pierwszy raz mogłem na żywo poznać takie zespoły jak WGB, SDM, Wołosatki,
wspaniałych ludzi a szczególnie utkwił mi w pamięci Leszek Kopeć. Tam zobaczyłem ich
wszystkich na żywo, a piosenki śpiewaliśmy non stop od zawsze. Kiedy dowiedziałem się
kto jest autorem lub śpiewa te piosenki od razu do sklepu i zakup. Teraz mam prawie
ćwierć wieku na karku i dalej to samo. Żadne inne piosenki tylko harcerskie, poezja
śpiewana, turystyczne, mogę słuchać ich non stop - to jest moje życie. Słucham ich
i zawsze wspominam Bieszczady, las, góry, rzekę, wędrówki samotne czy z drużyną,
ogniska i śpiewanki. Łezka kręci się w oku....ale cóż trzeba żyć i do następnej
wędróki z plecakiem i gitarą żyć szarą codziennością ubarwioną dźwiękiem piosenek
ulubionych.
Pozdrawiam
|
Moja przygoda z WGB (Broda!..)
Moja przygoda z WGB
 |
 |
Hej bukowianie!
Po raz nie wiem który słucham "Sad". Ja były "metalowiec" - rzucony kilkanaście lat temu
na szlaki beskidzkie - usłyszałem i "na nowo się narodziłem". Ten klimat, nastrój i
specyficzne akordy jedyne na świecie. "Sentymentów się zachciało staremu bykowi" - ktoś
by powiedzdział. A może w tej muzyce jest nostalgia za młodością? Bo jestem prawie z
rocznika Wacka, Wojtka i Grażynki. Nie wiem. Ale cieszę się, że tylu nas jest.
Otoczeni hukiem, wrzaskiem i agresją pilnujemy skorupy naszych kokonów nadwrażliwości.
Otoczmy się tą muzyką i poezją.
Dzięki za wspaniałą stronę. Spotkamy się na koncertach i łatwo rozpoznamy.
Zapraszam w Beskid Niski i Bieszczady.
|
Moja przygoda z WGB
 |
 |
Od dobrych kilku lat regularnie chodziłem na koncerty SDM-u, gdy
zrozumiałem, że Bellon przewijający się w tekstach Ziemianina to
postać historyczna, co więcej, lider legendarnej Wolnej Grupy
Bukowina. Zaczęło się od "Bukowiny" i chyba się nigdy nie
skończy.
|
Moja przygoda z WGB
 |
 |
Na początku był SDM - zaśpiewali "Piosenkę dla Wojtka Belona", pomyślałam skoro tak
pięknie napisano dla Niego, to trzeba wiedzieć kim był. Potem znalazłam 'Sprzysiężonych'
i 'Pejzaże Harasymowiczowskie'. I wpadłam. Nie mogę do dziś wyrazić tego niesamowitego
uczucia, które mnie ogarnia przy Bukowinie. Czasami aż serce boli, pewnie zdziwione, że
był na świecie ktoś kto tak tęsknił jak ono. Chyba Bogu trzeba by dziękować za takich
ludzi jak Wojtek Belon. Właśnie dzięki Niemu wraca mi wiara w sens mojego istnienia.
Każda nuta, słowo tak doskonale współistniejące. Ja istnieję ponieważ muzyka taka jak
ta umacnia we mnie wiarę. Dziękuję z całego zielonego serducha za to właśnie.
|
Moja przygoda z WGB
Zaczęła się może mniej typowo i mniej oczywisto :) - w siódmej albo ósmej klasie podstawówki na katechezie (!) usłyszałem po raz pierwszy Majstra Biedę. To ksiądz, z którym potem wiele lat chodziłem co rok na pielgrzymki do Częstochowy włożył mi w serce Szlak, Jurę, Góry i Bukowinę (dzięki x. Jorg K.). Gram i śpiewam piosenki Wojtka i WBG od kilkunastu lat i ciągle mnie zachwycają i pozwalają wyrazić to co czuję. Sam też "szukam..." ...
Moja przygoda z WGB

od lewej: Wojtek Jarociński, Janusz Wielocha, Piotr Woźniak (syn Tadeusza), Wacek Juszczyszyn, Waldek Szczerba, Krzysztof Langer miejsce i czas: Borowice, 2 dzień Gitarą i Piórem sierpień 2003 |
 |
Z Wolną Grupą Bukowina, to było tak: Żyłem sobie beztrosko bez nich i wydawało się,
że niczego mi nie brakuje. Kiedyś - tak dawno, że aż wstyd się przyznać - usłyszałem
pierwszy raz... może to była "Nuta z Ponidzia", może "Sielanka o domu", nie pamiętam,
wybaczcie. W czasach szarych i nijakich usłyszałem pieśń nad pieśniami, nutę swobody,
oddech gór, w których nigdy nie byłem. Stawiając pierwsze kroki w gitarowym rzemiośle
próbowałem zagrać to, co usłyszałem - nie bardzo wychodziło. Poznałem wtedy, co to akordy
zmniejszone, +, 9, 0, 4/2... ciężko było, ale dopiero wtedy zabrzmiało jak u nich.
Wychowany na pop kulturze przełomu lat 60-tych i 70-tych ubiegłego stulecia odkrywałem
niepowtarzalny urok i piękno piosenek "wiatrem pisanych", w których tekst i muzyka
stanowiły nierozerwalną całość. Od tej pory narażając się wielu bliskim mi osobom
zakochałem się w tej muzyce i tak zostało do dzisiaj. Nie są to "śpiewanki" do
chóralnych intonacji po kilku głębszych, ale jest w nich coś.
|
Moja przygoda z WGB
 |
 |
WGB - muzyka wiatrem pisana... Nie wiedziałam, że istnieje coś tak fajnego jak Bukowy Dom.
Z Bukowiną stykam się już około 18 lat, tylu ile obecnie mam :) Od kołyski. Dokładnie. Kiedy byłam mała to tato grał mi do snu na gitarze ich piosenki. "W mieście jak ryby tramwaje" lubiłam najbardziej, a teraz sama gram tę piosenkę rodzeństwu. Kiedy słucham WGB mama zawsze wchodzi do mnie do pokoju i setny raz opowiada mi jak to było na jakimś tam koncercie :) Jest mi wtedy bardzo przyjemnie, jednym słowem ta muzyka łączy pokolenia i jest przekazywana cały czas dalej, jakby przedłużając piękno poezji śpiewanej. A co do tekstów, gdy słucham jakichś piosnek z pomocą mojej wyobraźni, czuję się prawie tak jak w górach.
|
Moja przygoda z WGB
 |
 |
Dużo Was - opisujących pierwsze spotkanie z WGB, SDM, zaznajomiło się w harcerstwie. W moim przypadku też tak było. Puszczanie kaset "w kółko" bez przerwy, spotkania przy ogniskach, rajdach, zlotach, biwakach. Piosenki Okudżawy, Brassensa, Wysockiego, fajna ekipa, która rozsypała się gdy zaczęliśmy poznawać siłę pieniądza, zazdrość, pierwsze miłości. Ale to już za nami. Z tego wszystkiego został mi tylko jeden prawdziwy przyjaciel, Paweł, z którym rozumiemy się jak stare konie, bez słow. I raz w roku odwiedzamy Bieszczady. Stare, ukochane miejsca do których nie mają dostępu nawet nasze kochane żony i one to rozumieją. A wszystko to zawiera się w słowie GÓRY - tylko tam jestem sobą. Pozdrawiam podobnych i innych. Do spotkania na szlaku! Choć tych prawdziwych turystów, nie dziwiących się na zwykłe "cześć", jest cooooraz mniej.. a szkoda.
|
Moja przygoda z WGB
 |
 |
Zaczęło się -jak można się domyślić- od harcerstwa. A właściwie od grania na gitarze. I od Majstra Biedy. Podczas któreś lekcji zaczęłam się uczyć tej piosenki, i uznałam, że jest świetna. Wiedziałam, że mój tata słuchał czegoś takiego, więc w domu spytałam o tą piosenkę. Dostałam kasetę... i już jej nie oddałam.
To było raptem pół roku temu, ale te piosenki są cudowne i doskonale oddaj mój bardzo zróżnicowany charakter. Najwspanialsza muzyka jakiej słuchałam w moim trzynastoletnim życiu.
|
Moja przygoda z WGB
 |
 |
Moja przygoda z WGB zaczęła się od piosenek 'Rzeka' i 'Sielanka o domu'. Wtedy miałam ok. 12 lat i byłam w drużynie harcerskiej, nie wiedziałam czyje to piosenki, ale znajdowały się jako pierwsze w moim śpiewniku. To przez nie chciałam się uczyć grać na gitarze i chodzić po górach. Potem, już w średniej szkole, 'odkryłam' Bukowinę, uczyłam się grać na własnej gitarze, wtedy nabyłam kasety i drukowany śpiewnik, często śpiewałam i grałam (co łatwiejsze) piosenki. No i jeździłam w góry. Nadal jestem zachwycona poezją i muzyką Wojtka Bellona i jego przyjaciół, podczas, gdy Stare Dobre Małżeństwo poszło w odstawkę. Jeśli moje małe dzieci będą chciały uczyć się grać, myślę, że nauczę je piosenek Wolnej Grupy Bukowiny.
|
Moja przygoda z WGB
 |
 |
To była ostatnia przed przerwą - nomen omen - XIII FAMA, rok pamiętny dla mnie - 1977; pamiętny, bom w nim rozstał się z Rodzicielką, zaś na FAMIE spotkał kogoś, z kim zostałem na wiele dobrych i niedobrych lat...
mniejsza jednak o to - rzecz w WGB przecie... słyszałem przedtem ich nie raz i nie dwa, ale na FAMIE, na której żem walecił z okazjonalnie towarzyszącymi Eli Adamiak gitarzystami na co dzień pogrywającymi z naszym raczkującym teatrem (i na raczkowaniu się skończyło... na szczęcie ;o) ); ale na tej XIII FAMIE właśnie posłuchałem WGB po raz pierwszy - i ostatni zarazem - na żywo...
kto na FAMIE nie był i od środka, od waletowania w Technikum Rybołówstwa Morskiego (hyhyhy) jej nie poznał, ten niekoniecznie będzie wiedział, o co chodzi... nie złapie tego swoistego klimaciku... tej wódeczki (wtedy był to akurat "harcerski", 70%, spirytus, pod słoną świnoujska kranówę) nocą na ławce... tych koncertów ad hoc i nie ad hoc granych - publicznych i prywatnych...
|
Na szlaku...
|
|
czytaj strony: «
[1]
[2]
[3]
»
|
jeśli chciał(a)byś i Ty powiedzieć wszystkim o Twojej Bukowinowej przygodzie to miejsce czeka na Ciebie. Jeśli dołączysz zdjęcie (Twoje, ale niekoniecznie przedstawiające Ciebie) - Z pewnością wzbogaci Twoją opowieść. Napisz
|
 |